Zarażaj innych swoim szczęściem
Od kiedy trenuje Pani taniec brzucha?
– Mniej więcej od czwartego roku życia.
Dlaczego właśnie tańcem brzucha Pani się zajmuje?
– W Syrii wszystkie dziewczynki tańczą taniec brzucha i jest to bardziej objaw radości niż sztuka. Tak, jak każda uczy się gotować czy sprzątać po sobie, tak też uczy się tańczyć.
Okazało się, że w jakiś sposób jestem utalentowana w tym kierunku, chociaż jako dziecko nie byłam tego świadoma. Po prostu wiedziałam, że bez tańca nie umiem sobie radzić. Gdy byłam zła albo smutna, tańczyłam. Wyładowywałam się tańcząc. Bunt wyrażałam tańcem. Kiedy byłam szczęśliwa również tańczyłam, lecz to było zrozumiałe.
Widziałam muzykę przestrzennie. Słysząc muzykę, wyobrażałam sobie ruch do niej.
Wiedziałam jednak, że to jest chwiejny zawód, że wystarczy złamać nogę czy nos, by mieć przerwę, że zazwyczaj koło trzydziestego piątego roku życia odchodzi się na emeryturę, bo ludzie wolą oglądać młodsze tancerki i że trzeba być jedną z najlepszych, by się z tego zawodu utrzymać. Jednak zostałam tancerką brzucha, na szczęście jestem w pułapie tych najlepszych tancerek i na dzień dzisiejszy nie żałuję. Tak naprawdę spełniłam swoje marzenie z dzieciństwa.
Z Pani wypowiedzi wynika, że taniec w Syrii jest czymś bardzo naturalnym… W jakim stopniu stosunek do tańca brzucha w Syrii różni się od stosunku do tego tańca w Polsce?
– W Syrii każda kobieta tańczy. Nie każda idealnie, za to każda umie wyrażać swoje pozytywne emocje. W Polsce natomiast tańczy się wtedy, gdy jest okazja. A nawet gdy ta okazja jest, to każdy usiłuje się wymigać. Taniec często jest odbierany jako heroiczny wyczyn, jako coś bardzo niezwykłego i tak naprawdę blokuje, zamiast otwierać. Powoduje dużo stresu, zamiast być zabawą i radością. W Syrii bariera wstydu i strachu nie istnieje. Tańczyć można nie tylko na zabawach i na weselach, ale też na co dzień.
A skąd wywodzi się tradycja tańca brzucha?
– Tak naprawdę trudno to nazwać tradycją… Taniec brzucha to pewna otwartość na różne pozytywne doznania w naszym życiu. W Polsce łatwiej ponarzekać, że coś jest nie tak, niż przyznać się, że w życiu otaczają nas cudowni ludzie i fajnie nam się układa. W krajach arabskich taniec brzucha nie jest niczym nadzwyczajnym, dlatego karierę robią prawdziwe talenty, a nie osoby, które po prostu umieją się pokazać i są medialne.
Na czym właściwie polega taniec brzucha?
– Taniec brzucha jest typowo kobiecym tańcem. Podkreśla walory kobiece – zarówno fizyczne, jak i psychiczne. Te walory to np. typowo kobiece cechy jak zmienność czy humorzastość, które budują wokół nas tajemniczą otoczkę. I te wszystkie ruchy, które w tańcu brzucha wykonujemy tak naprawdę są rywalizacją kobiecości. Kobiety rywalizowały od zawsze, ta rywalizacja jest nam potrzebna. Oczywiście nie chodzi o jakąś walkę, ale o rywalizowanie na subtelność, na delikatność… Taniec brzucha to nie tylko technika. Są osoby po szkołach baletowych, które mogę świetnie wyuczyć techniki, ale niekoniecznie oznacza to, że będą zjawiskowe na scenie.
Czyli taniec brzucha to przede wszystkim wdzięk i ekspresja?
– I umiejętność wyrażania siebie w ruchu. Dzięki tańcowi brzucha poznajemy swoje ciało. Nie musimy patrzeć w lustro.
A skąd wzięła się nazwa: „taniec brzucha”? Czy to jest rzeczywiście taniec b r z u c h a ?
– Nie, zupełnie nie. To bardziej taniec duszy. Nazwa „taniec brzucha” wywodzi się prawdopodobnie z Ameryki, ponieważ Arabki tańczyły z odsłoniętymi brzuchami. Arabskie kobiety zazwyczaj tańczyły głównie między sobą i nie miały kompleksów.
Więc jakie partie ciała są używane w tym tańcu?
– Całe ciało się porusza, ale nie ruszamy każdą partią jednocześnie. Wiadomo np. że ramion nie używamy jednocześnie z „drżeniami”. Są rzeczy, których się nie łączy. Kiedy ruszamy klatką, nie poruszamy biodrami i na odwrót. To są izolacje. Z kolei ręce są ozdobnikiem. Najważniejsze jest, by zakres ruchu nie był zbyt szeroki, za to bardzo widoczny. Gdy ruszamy całym ciałem, jakiś element ruchu może nam umknąć. Jeśli jednak całe ciało będzie w zastygnięciu, wystarczy ruszyć małym palcem, by ten ruch przyciągnął uwagę.
W różnych krajach różnie tańczy się taniec brzucha. Na czym polegają te różnice?
– Na wszystkim. To zależy od tego, jakie w danym miejscu ten taniec miał podstawy. W Egipcie mamy wpływy afrykańskie, sudańskie, berberów. Potem doszły jeszcze wpływy komercyjnej polityki turystycznej, czego owocem są np. „skrzydła Izis”. Ten taniec był bardzo popularny i stąd elementy show. Ciało było mniej odkryte i dlatego wprowadzono różne rekwizyty – skrzydła, laski itd. W Libanie i w Syrii muzyka, stroje i makijaż są inne. W Syrii odnajdziemy wpływy Indii, ale jest to zarazem jeden z krajów otwartych na wpływy europejskie. Tę otwartość najbardziej zresztą widać w Turcji, gdzie miesza się kultura europejska z orientem. Na granicy Azji z Europą tańczy się w skórzanych spodniach, które są podarte, a biustonosz często jest niepełny, co gdzie indziej byłoby niedopuszczalne. W Syrii natomiast, jeśli tańczy się w prześwitującej spódnicy, już jest to uważane za bardzo nowoczesne podejście do tego tańca. W Algierii i w Maroku zazwyczaj tańczy się w pełnych kostiumach, w strojach ludowych, z ciężkimi dzbanami. Do tego ruchy są okrężne, nie staje się na palcach, jest w tym tańcu więcej agresji, bo kobiety mają tam cięższe życie. Nie ma w ogóle ruchów rąk. Rytmy są całkiem inne. W Iraku z kolei bardzo popularny jest „taniec włosów”, podczas którego wpada się w pewnego rodzaju trans. Jego wpływy widać trochę w Egipcie i Libanie.
Im kraje arabskie położone są bliżej siebie, tym więcej znajdziemy w tańcu elementów wspólnych.
Koczownicze ludy, które wędrowały, jak np. Cyganie, podglądały arabskie ruchy, a zostawiały jakieś swoje. Te wpływy się mieszały, tańce się przekształcały. Cyganki nie zamykały się na nic, stąd np. we flamenco sporo elementów orientu.
W historii wraz z wymianą handlową dokonywała się „wymiana kulturalna”. Dzisiaj dzieje się to jeszcze szybciej – mamy telewizję, Internet. Stąd np. połączenia hip hopu, jazzu, hinduskiego czy baletu z tańcem brzucha.
Jaka jest tradycyjna muzyka do tańca brzucha?
– Każdy kraj ma swoją tradycję i swoje charakterystyczne melodie. Najczęściej pojawiają się bębny. Ale nie ma jednej muzyki do tańca brzucha.
A skąd wzięła się taka popularność tańca brzucha w Europie?
– Bo ile można blokować swoje ciało? To też kwestia religii. W krajach arabskich religia niby bardziej zasłania kobiety, ale w swoim gronie są dla siebie siostrami, nie wstydzą się siebie.
Poza tym w każdym tkwi potrzeba zaakceptowania własnego ciała. Ile można skupiać się na tym, że udowodniłyśmy mężczyznom, że dorównujemy im intelektem? Przychodzi moment, gdy chcemy być postrzegane także cieleśnie. Każda z nas jest ubrana w taki sposób, by zwrócić na siebie uwagę, by się czymś wyróżniać.
I kiedy ktoś oferuje nam taniec brzucha, który nie wymaga nie wiadomo jakiej sprawności fizycznej, za to jest ekspresją własnego ciała, to nagle jakbyśmy odkryły drugi księżyc. To jest coś, czego nam brakowało przez tyle lat!
Jeśli nie kochamy własnego ciała, to ani my nie czujemy się z nim dobrze, ani nie jesteśmy odbierane tak, jak byśmy chciały. Ten taniec pozwala nam poznać własne ciało i wtedy łatwiej nam je zaakceptować, a wówczas jesteśmy bardziej cierpliwe podczas nauki tańca. To rodzaj wolności dla kobiety, która była pracowita i inteligenta, ale gdzieś tam była zamknięta w pewnego rodzaju otoczce. Dzięki temu tańcowi kobiety zrozumiały, że omijały coś, co było im potrzebne – świadomość, że jestem nie tylko piękna wewnętrznie, ale też zewnętrznie. Lubimy potwierdzać naszą atrakcyjność, zwracać uwagę mężczyzn. Taniec brzucha podkreśla właśnie tę atrakcyjność. I mężczyźni też ten taniec zaaprobowali, bo lubią patrzeć na kobiece piękno i lubią być dumni ze swojej kobiety.
Taniec jest także formą dialogu. Kobieta może dotykiem uspokoić mężczyznę. Taniec to język. Kobieta bardzo często wyraża swoje emocje ruchem, przekazuje dotyk i bliskość. To nie ma nic wspólnego z manipulacją. To wykorzystywanie umiejętności swojego ciała, delikatności oraz rozumienie niuansów, co przychodzi z latami doświadczeń. Trochę jak z dzieckiem, które jest zdenerwowane i mówi „mamo, nienawidzę cię”. Ono przecież nie nienawidzi, tylko kocha, ale nie umie inaczej wyrazić nagromadzonych w nim negatywnych emocji; dopiero z czasem uczy się odpowiednich słów. Tak samo z tańcem.
Dorastając, uczymy się wyrażać swoje emocje. Taniec to jeden z języków wyrażania emocji. Jeden pisze wiersze, ja – tańczę. Każdy powinien znaleźć taki swój niewerbalny język.
Z czym najczęściej Pani uczennice miewają problemy?
– Z koordynacją. Na przykład z łączeniem ruchów rąk z ruchami bioder. Tymczasem każdy element jest ważny. Przypadkowo ułożona ręka to już niechlujstwo. Uwagę przyciąga ten element, który nie pasuje. Ważne jest, by umieć przekazać to, co masz na myśli.
Jeśli jestem wściekła, muszę uważać, by nie wyrazić tego w tańcu. W tribalu [nowo powstała odmiana tańca brzucha – przyp. M. B.] dominują akurat negatywne emocje, ale jest to celowe. To, co wyrażamy ruchem, musi być świadome. Gesty, mimika – wszystko może coś znaczyć. Musimy umieć przekazać ludziom to, co kochamy, tak, by to zrozumieli. To, czego uczę na sali, można podzielić na trzy etapy. Najpierw uczę cieszyć się tańcem, później przekazywać to ludziom, a na końcu nauczać tego innych.
I ostatnie pytanie. Komu by Pani poleciła taniec brzucha?
– Wszystkim. Nie każdy nadaje się, żeby uczyć. Nawet nie każdy nadaje się, by tańczyć publicznie i zarażać innych swoim szczęściem, bo być może czyjąś drogą jest przekazywać je inaczej. Ale każdy, czy to mężczyzna, czy kobieta, potrafi dać sobie radość poprzez ruch. Taniec otwiera świadomość twojego ciała. To jak u Paulo Coelho w Czarownicy z Portobello – bohaterka leczy duszę poprzez taniec.
