Młodzi kompozytorzy o wolności
Muzyka – uwalnia czy zniewala? Czy kompozytor „musi mieć swobodną duszę, tak jak malarz swobodne ręce”? Czy wolność w muzyce oznacza brak zasad? Czy kompozytorowi wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść? Czy muzyka jest wolna z natury, czy też może coś ją ogranicza?
Karol Nepelski
– Muzyka – sztuka jako sam akt (w sensie tworzenia) jest z założenia wyrazem wolności artysty i sam fakt, że się nią zajmuje profesjonalnie, świadczy o pewnym uwolnieniu ze szponów brutalnej rzeczywistości. Natomiast jeśli ktoś decyduje się na bycie kompozytorem – artystą jest w ramach swojej działalności ograniczony:
- środkami materialnymi (zasobami ludzkimi w sensie wykonawstwa, ale także percepcji odbiorcy),
- czasem i przestrzenią
- „duchem czasu”
- zdolnościami i własną wyobraźnią
Od tych ograniczeń można się w pewien sposób uwolnić (każdy kompozytor w różnym stopniu), ale generalnie są to problemy właściwie niezależne od twórcy. I tu pojawia się potrzeba pokonania ograniczeń niezależnych (wyżej wymienionych) i narzucenia sobie ograniczeń, które sami sobie zdefiniujemy. Te ostatnie właśnie stanowią o naszej twórczości i o tym na ile paradoksalnie stworzone przez nas ograniczenia są przejawem naszej wolności. Ponoć największe arcydzieła są zamkniętymi, konsekwentnymi światami, w ramach których artysta jest całkowicie wolny – jest niczym ogrodnik działający we własnym, otoczonym płotem ogródku. O wielkości dzieła świadczy stan rosnących tam roślin i wzajemne ich relacje, nie zaś wielkość ogrodu.
Wojciech Blecharz
– Jestem zwolennikiem konstruktywizmu.
Czuję się najbardziej "wolny", gdy wiem, że mogę złamać zasady, które sobie założyłem – a wcale tego nie robię.
Trudno mi uwierzyć w wolność absolutną.
Jacek Wiktor Ajdinović
Czy kompozytor „musi mieć swobodną duszę, tak jak malarz swobodne ręce”?
– Tak, często sobie mówię, że nie mogę mieć związanych rąk tym czy tamtym.
Kompozytor musi mieć wolność tworzenia i koncentrować się wyłącznie na tym, co chce uzyskać, wyrazić, przekazać. Powinien być człowiekiem wyzwolonym, jak chyba każdy artysta, bo w muzyce wszystko słychać, całe jestestwo twórcy, wszystkie konflikty, blokady, problemy duszy i charakteru. Słychać prawdę, fałsz. Czasem też dojmującą pustkę, lepiej lub gorzej zasłoniętą warsztatem i wtedy jest mi bardzo smutno. Żeby być kompozytorem, poza wszystkimi innymi warunkami, trzeba także umieć znaleźć siłę, by być pustelnikiem i ekshibicjonistą jednocześnie.
Czy wolność w muzyce oznacza brak zasad?
– Czy szczerość oznacza chamstwo? Nie – bywamy szczerzy, a jednak pozostajemy kulturalnymi ludźmi.
Każde pytanie zawierające w sobie słowo „wolność” jest siłą rzeczy trochę filozoficzne. A pytanie o muzykę dziś, gdy mamy z jednej strony zalew tandety, ale też różnych rodzajów tzw. alternatywy, a z drugiej muzykę akademicką; po awangardzie, po wszystkich możliwych „post-izmach”, po pięćdziesięciu „Warszawskich Jesieniach”- to pytanie również jest filozoficzne i taka musi być też odpowiedź.
W dzisiejszej demokracji wolność to modne słowo, tyle tylko, że niewiele z sobą niesie, a jednak ostatnio staje się na nowo elementem gry społecznej. Podobnie w muzyce, był dawno temu czas buntu, wyzwolenia i zapanowała odtąd wolność. Twórca może teoretycznie robić, co mu się podoba i liczyć na wykonanie każdego dzieła, mówiąc w wielkim uproszczeniu. Bo wolności w sztuce nie ma, tak jak nie ma sprawiedliwości.
Jest oczywiście wolność wewnętrzna, wobec siebie samego. Warto być w zgodzie z sobą, to jest to.
Czy kompozytorowi wszystko wolno, ale nie wszystko przynosi korzyść?
– Korzyść przynosi wszystko to, co nie przynosi szkody. Jeśli każemy skrzypkowi grać flażolet, grać col legno, jednocześnie pizzicato lewą ręką i gwizdać, to czemu nie? Jeśli tylko efekt będzie zgodny z zamierzonym? Poza tym na korzyści zazwyczaj nie mamy wielkiego wpływu…
Czy muzyka jest wolna z natury czy też może coś ją ogranicza?
– Wolna z natury, ale mam wrażenie, że stale ją czymś ograniczamy, system równomiernie temperowany, to tylko przykład. Umysł człowieka jest potęgą nieograniczonych możliwości, więc z punktu widzenia twórcy wszystko jest możliwe. Ale są ograniczenia wykonawcze, techniczne, a co chyba najboleśniejsze, ludzkiego ucha, możliwości percepcji słuchacza i jego psychiki. Muzyka jest więc wolna na tyle, na ile jej na to pozwolimy. Próbujemy poszerzać możliwości muzyki, dzięki komputerom uzyskujemy rzeczy awykonalne dla muzyków i tu czasem zderzamy się z ograniczeniami sprzętowymi.
Dziś doszliśmy do takiej wolności, że właściwie nie ma o czym mówić, bo każde zjawisko należy zaakceptować, tym bardziej gdy jest podparte teorią czy wyliczeniami matematyków, ale widzę w tym też ślepe zaułki, muzyka błądzi, a kompozytorzy razem z nią.
Osobiście wierzę w duże możliwości (wyrazu) muzyki, nie zgadzam się ze sławnym „wszystko już było”. Bo co znaczy "wszystko"? Kolejne papierowe słowo. Wszystko, a może nic? Muzyka to wielka nieznajoma i piękna niespodzianka. Zdaję sobie sprawę, że to romantyczne podejście ale chciałbym, żeby tak pozostało do końca, pomimo tego, co wiemy o niej, pomimo całej teoretycznej, naukowej analizy. Lepiej, gdy twórca nie wie do końca czy jego są pytania, czy odpowiedzi…
Jacek Salamon
Czy wolność w muzyce oznacza brak zasad?
– Absolutnie nie. Muzyka opiera się na prawach fizyki i prawach psychologii, które są niezmienne. Każda muzyka musi się opierać na jakichś zasadach, dzięki którym nosi ona pierwiastek ludzkiej kreatywności. W przeciwnym wypadku byłaby tylko nic nie znaczącą sekwencją dźwięków, jaka powstaje niekiedy przypadkowo w przyrodzie (np. odgłos, jaki wydaje wiatr, kiedy natrafi na jakąś przeszkodę). Mówiąc o zasadach nie mam na myśli konkretnego systemu muzycznego, np. contrapunctus gravis. Kompozytor może bowiem, tworząc utwór, wymyślić również zasady, na których będzie się on opierał. Tak jest tworzona spora część muzyki współczesnej.
Czy muzyka jest wolna z natury czy też może coś ją ogranicza?
– Granice ludzkiej percepcji. To, że trudno rozpoznawać mniejsze odległości niż półton. To, że słyszymy tylko wycinek widma fal akustycznych. Różnice w pojmowaniu wysokości dźwięku – jedni słyszą relatywnie, inni absolutnie, inni w ogóle nie rozumieją pojęcia wysokości dźwięku (amuzja).
Możliwości techniczne instrumentów w XXI wieku raczej nie są już ograniczeniem.
Ograniczeniem jest też to, że wielu ludzi pojmuje muzykę czysto humanistycznie, a przecież matematyka stanowi jej podstawę. Stąd wielu profesjonalnych muzyków jest niedokształcona teoretycznie. Nie rozumieją np. na czym polega temperacja. Przykład: kiedyś opowiedziałem mojemu nauczycielowi śpiewu, jak na wykładzie w Lidzbarku prezentowano nam temperację średniotonową. On odparł: "To jest ta 415 Hz"?;-)
Ale najgorszą rzeczą, która ogranicza muzykę, jest sztywność myślenia. Wiele osób np. z góry odrzuca moją muzykę, ponieważ „nic nie wnosi do sztuki muzycznej”. A czy muzyka ma coś wnosić? Moim zdaniem ma się po prostu podobać. Dlatego właśnie w dzisiejszych czasach następuje moim zdaniem powolny odwrót od muzycznej awangardy i zwrot w kierunku bardziej przystępnych dla słuchacza (niekoniecznie masowego) stylów; odwrót od atonalności, itp.
Dariusz Przybylski
– Wolność w muzyce – istnieje czy nie? Myślę, że zawsze istniała: i u kompozytorów i u wykonawców. Każdy twórca, chcąc być niezależnym i oryginalnym, musi być wolny. Z tego założenia wynika, że najwięksi kompozytorzy byli wolni – gdyż to oni są najbardziej oryginalni i rozpoznawani po kilku taktach. To było kiedyś, do XIX stulecia obserwujemy proces, w którym każdy twórca obracał się w pewnej konwencji, komponował w pewnym stylu. Dziś sytuacja diametralnie się zmieniła: wybór, w jakim stylu chciałby pisać muzykę kompozytor, należy tylko do niego: neoklasycyzm, ekspresjonizm, minimal, nowy romantyzm etc.
Czy tak wielki wybór jednak nie ogranicza? Pisząc w jednym stylu, kompozytor zostanie zaszufladkowany w eklektyzm, pisząc każdy utwór w innej stylistyce – rozwiązły. Uważam jednak, że wolność daje duże pole dla naszej wyobraźni; formę, harmonię, melodykę oraz inne elementy możemy tworzyć według własnego uznania. Wolność nie oznacza wcale zerwania z tradycją, bo to na jej podstawie i w odniesieniu do niej możemy odróżnić rzeczy oryginalne od powielonych.

Czesc Kasia:)
przemek — 12.12.2007 @ 23:21
dziękuję za powitanie, szkoda, że nie wiem od kogo…
Kasia — 09.01.2008 @ 18:47