<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.3" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Halucynacje</title>
	<link>http://www.sounda.net/2007-11-29/halucynacje/</link>
	<description>Internetowy dwumiesięcznik muzyczny stowarzyszenia Jeunesses Musicales Polska</description>
	<pubDate>Fri, 10 Sep 2010 19:21:51 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.3</generator>
		<item>
		<title>Przez: strumyczek</title>
		<link>http://www.sounda.net/2007-11-29/halucynacje/#comment-7228</link>
		<dc:creator>strumyczek</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 25 Aug 2009 21:39:35 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.sounda.net/2007-11-29/halucynacje/#comment-7228</guid>
		<description>Muzyka Gesualda interesuje dziś nielicznych. Zastanawiające, dlaczego właściwie jest tylko poletkiem muzykologów i nielicznych pasjonatów. Częściowo z pewnością dlatego, że przekroczyła swoje czasy, że nie tego spodziewamy się pod hasłem "muzyka renesansu". Że zaskakuje brzmieniem, które ucho kojarzy z czasem współczesnym. A dla przeciętnego odbiorcy i tak pozostaje do dziś bardzo trudna. Modalność, tonalność - kto wdaje się w takie niuanse? Kto umie je dziś docenić i usłyszeć? W dodatku ta odstręczająca biografia, szalona, nie do końca poznana, przerażająca, do dziś strasząca nie tylko opowieścią o krwawym mordzie na niewiernej żonie, ale także o nieszczęsnym niemowlęciu zakołysanym na śmierć przy dźwiękach muzyki. 
Tak, oglądałam kiedyś, dawno temu "Śmierć na pięć głosów" Herzoga. 
Z taką samą fascynacją przeczytałam powyższy esej. 
Myślę, że trzeba opowiedzieć tę historię do końca. Chociaż się nie chce. Bo już niczym nie da się wytłumaczyć tego, co było dalej. Tak trudno to zrozumieć. 
Tak, gdybym mogła wybierać, wolałabym móc słuchać tej niezwykłej muzyki bez bagażu historii. Ale już za późno.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Muzyka Gesualda interesuje dziś nielicznych. Zastanawiające, dlaczego właściwie jest tylko poletkiem muzykologów i nielicznych pasjonatów. Częściowo z pewnością dlatego, że przekroczyła swoje czasy, że nie tego spodziewamy się pod hasłem &#8220;muzyka renesansu&#8221;. Że zaskakuje brzmieniem, które ucho kojarzy z czasem współczesnym. A dla przeciętnego odbiorcy i tak pozostaje do dziś bardzo trudna. Modalność, tonalność - kto wdaje się w takie niuanse? Kto umie je dziś docenić i usłyszeć? W dodatku ta odstręczająca biografia, szalona, nie do końca poznana, przerażająca, do dziś strasząca nie tylko opowieścią o krwawym mordzie na niewiernej żonie, ale także o nieszczęsnym niemowlęciu zakołysanym na śmierć przy dźwiękach muzyki.<br />
Tak, oglądałam kiedyś, dawno temu &#8220;Śmierć na pięć głosów&#8221; Herzoga.<br />
Z taką samą fascynacją przeczytałam powyższy esej.<br />
Myślę, że trzeba opowiedzieć tę historię do końca. Chociaż się nie chce. Bo już niczym nie da się wytłumaczyć tego, co było dalej. Tak trudno to zrozumieć.<br />
Tak, gdybym mogła wybierać, wolałabym móc słuchać tej niezwykłej muzyki bez bagażu historii. Ale już za późno.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
