<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="wordpress/2.3" -->
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	>
<channel>
	<title>Komentarze do wpisu: Gdzie tkwi problem?</title>
	<link>http://www.sounda.net/2007-11-29/gdzie-tkwi-problem/</link>
	<description>Internetowy dwumiesięcznik muzyczny stowarzyszenia Jeunesses Musicales Polska</description>
	<pubDate>Thu, 09 Sep 2010 01:23:31 +0000</pubDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.3</generator>
		<item>
		<title>Przez: Jerz</title>
		<link>http://www.sounda.net/2007-11-29/gdzie-tkwi-problem/#comment-21</link>
		<dc:creator>Jerz</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 08 Feb 2008 22:34:06 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.sounda.net/2007-11-29/gdzie-tkwi-problem/#comment-21</guid>
		<description>no, zaszalałaś jeśli chodzi o powiew śmierci;) z tymi młodymi w fn to też nie ze względu na brak zapału nie przyjmują, ale to kiedyś pogadamy. 3maj się! pozdrawiam serdecznie :]</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>no, zaszalałaś jeśli chodzi o powiew śmierci;) z tymi młodymi w fn to też nie ze względu na brak zapału nie przyjmują, ale to kiedyś pogadamy. 3maj się! pozdrawiam serdecznie :]</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: MeseMeson</title>
		<link>http://www.sounda.net/2007-11-29/gdzie-tkwi-problem/#comment-12</link>
		<dc:creator>MeseMeson</dc:creator>
		<pubDate>Tue, 04 Dec 2007 13:10:31 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.sounda.net/2007-11-29/gdzie-tkwi-problem/#comment-12</guid>
		<description>Poruszono tu kilka problemów, które moim zdaniem nie mają wspólnego źródła. Kryzysy w życiu muzyka są naturalnym wynikiem rozwoju osobowości i świadomości artystycznej. W chwili, gdy środki wyrazowe, którymi dysponuje wykonawca/kompozytor nie są wystarczające do osiągnięcia takiej realizacji artystycznej, jaka została zamierzona, rodzi się pewnego rodzaju zmęczenie i zniechęcenie. Najczęściej powstaje wtedy blokada psychiczna uniemożliwiająca dalsze twórcze działanie. I tu przechodzimy do kluczowej kwestii, a mianowicie do różnicy pomiędzy artystą, a nie-artystą. W przypadku tego pierwszego blokada zostaje prędzej czy później przełamana, co  wiąże się też z wejściem na wyższy poziom świadomości muzycznej (w przypadku wykonawcy np. lepsze odczytywanie narracji muzycznej utworu, czy odkrycie sposobu na wydobywanie zamierzonego brzmienia). W przypadku drugim pewne granice okazują się niestety niemożliwe do przekroczenia. Jednak nie powinno być to powodem odwracania się od muzyki - trzeba zaakceptować ograniczenia i szukać takich form obcowania z nią, które będą dawały satysfakcję. Trochę innym problemem jest kryzys występujący po 20-30 latach uprawiania muzyki - działa tu wiele czynników i każdy przypadek może być inaczej uwarunkowany. Jeśli chodzi o poglądy, że "muzyka umiera", "na koncertach w Filharmonii Narodowej czuje się powiew śmierci" i "młodzi nie przychodzą" to zupełnie się nie zgodzę. Muzyka zaczyna się u nas odradzać. Umiera natomiast obrzydliwy klasyczno-romantyczny sposób myślenia o niej. Ludzie mają dość papki, którą serwują filharmonie (w tym FN, gdzie większość repertuaru to jakieś Beethoveny i Dworzaki), a chcą czegoś świeżego i "na czasie" - stąd renesans muzyki dawnej i wzrost zainteresowania muzyką współczesną. Widać to nawet po reakcjach na WJ. Zatem najlepiej odsunąć złe myśli i robić swoje. Jak to ujmuje jedna stacja radiowa "alleluja i do przodu" ;)</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Poruszono tu kilka problemów, które moim zdaniem nie mają wspólnego źródła. Kryzysy w życiu muzyka są naturalnym wynikiem rozwoju osobowości i świadomości artystycznej. W chwili, gdy środki wyrazowe, którymi dysponuje wykonawca/kompozytor nie są wystarczające do osiągnięcia takiej realizacji artystycznej, jaka została zamierzona, rodzi się pewnego rodzaju zmęczenie i zniechęcenie. Najczęściej powstaje wtedy blokada psychiczna uniemożliwiająca dalsze twórcze działanie. I tu przechodzimy do kluczowej kwestii, a mianowicie do różnicy pomiędzy artystą, a nie-artystą. W przypadku tego pierwszego blokada zostaje prędzej czy później przełamana, co  wiąże się też z wejściem na wyższy poziom świadomości muzycznej (w przypadku wykonawcy np. lepsze odczytywanie narracji muzycznej utworu, czy odkrycie sposobu na wydobywanie zamierzonego brzmienia). W przypadku drugim pewne granice okazują się niestety niemożliwe do przekroczenia. Jednak nie powinno być to powodem odwracania się od muzyki - trzeba zaakceptować ograniczenia i szukać takich form obcowania z nią, które będą dawały satysfakcję. Trochę innym problemem jest kryzys występujący po 20-30 latach uprawiania muzyki - działa tu wiele czynników i każdy przypadek może być inaczej uwarunkowany. Jeśli chodzi o poglądy, że &#8220;muzyka umiera&#8221;, &#8220;na koncertach w Filharmonii Narodowej czuje się powiew śmierci&#8221; i &#8220;młodzi nie przychodzą&#8221; to zupełnie się nie zgodzę. Muzyka zaczyna się u nas odradzać. Umiera natomiast obrzydliwy klasyczno-romantyczny sposób myślenia o niej. Ludzie mają dość papki, którą serwują filharmonie (w tym FN, gdzie większość repertuaru to jakieś Beethoveny i Dworzaki), a chcą czegoś świeżego i &#8220;na czasie&#8221; - stąd renesans muzyki dawnej i wzrost zainteresowania muzyką współczesną. Widać to nawet po reakcjach na WJ. Zatem najlepiej odsunąć złe myśli i robić swoje. Jak to ujmuje jedna stacja radiowa &#8220;alleluja i do przodu&#8221; ;)</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Przez: AJ</title>
		<link>http://www.sounda.net/2007-11-29/gdzie-tkwi-problem/#comment-11</link>
		<dc:creator>AJ</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 30 Nov 2007 21:57:38 +0000</pubDate>
		<guid>http://www.sounda.net/2007-11-29/gdzie-tkwi-problem/#comment-11</guid>
		<description>Good job!!!</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Good job!!!</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
